„Rozkminy” mijających miesięcy…

Dodano 20 września 2015, w Bez kategorii, przez CZARNAfrotka

Mijający rok był pełen wydarzeń, które zapamiętam do końca życia. Ba! Te, które nadchodzą nie zostaną w tyle ;). Cofając się myślami,  nie pomyślałabym, że zrobię to czy tamto… Każda chwila, każda sytuacja, każdy napotkany człowiek, może zmienić nasze życie o sto osiemdziesiąt stopni. Nigdy nie wiemy gdzie, z kim, jak zakończymy swój żywot, i to jest właśnie niesamowite! Życie to nieustanna droga pełna niespodzianek. Niespodzianka ma na celu zaskoczyć pozytywnie lub negatywnie. I zazwyczaj te negatywne najbardziej kształtują. Dają siłę, aby iść do przodu. Człowiek szczęśliwy to taki, który docenia sytuacje pełne pozytywów a z tymi negatywnymi po prostu się godzi :). Nie można być permanentnie szczęśliwym, to tylko wzloty. Smak goryczy jest bardzo potrzebny. Musi być równowaga we wszechświecie.

Początek roku to wycieczka do Neapolu na konkurs. Doświadczenie jakie dodało mi sił, wiary w siebie i to, że „chcieć to móc”. Przed wyjazdem często słyszałam: „chce ci się?”, „przecież to tak daleko..” (jakby to miało znaczenie skoro lecisz samolotem : D). Kilka osób do końca myślało, że zrezygnuję, poddam się w ostatniej chwili. Słuchając tych wszystkich niedowiarków, było mi ich…żal. Po prostu żal. Przecież jeśli ci zależy zrobisz wszystko, żeby osiągnąć cel! Nie srogie będą ci kłody rzucane pod nogi, odległości itp. Mam wrażenie, że wiele ludzi chciało by mieć wszystko od razu „podane na tacy”, zapominając, że najpierw trzeba się poświęcić i uwierzyć, że to co robimy ma sens! I mimo braku wygranej, wracając czułam się bogatsza. Bogatsza o ludzi których poznałam, sytuacje których doświadczyłam, widoki jakie widziałam. Pieniądze? Pieniądze raz są, raz nie. Wspomnienia, ludzie to rzeczy bezcenne.

Parę miesięcy minęło i zaczął kiełkować mi w głowie inny pomysł… Powoli, ale skutecznie ;). FITNESSIA! Tak! To naprawdę się działo! Niepewność, strach, czy się uda towarzyszy zawsze jeśli robimy coś po raz pierwszy. Strach przed nieznanym, to normalne. Istnieje tylko w naszej głowie. Zamiast skupiać się na strachu, skupmy się na celu i przygotujmy na „kłody” ;). Pamiętajcie, świat należy do odważnych! „Krucjata” pro-choreograficzna rozpoczęła się i będzie trwać pókim ja na tym padole ;). Bójcie się!

Jak już kiedyś pisałam-”Czy wypada nazwać dążenie do celu, spełnienia marzeń, parciem??” Sądzę, że nie. To tak jakby  zarzucić każdemu ze sportowców, który dąży do zdobycia medalu, że ma parcie ;). Wiadomo, że nikt kto zaczyna kształtować swój wymarzony warsztat nie jest od razu mistrzem.Przecież nikt nie rodzi się mistrzem świata! Ależ było by nudno… Mieć tak wszystko na wyciągnięcie ręki. Gdzie dążenie, pokora, kształtujące porażki?! Sama droga w dążeniu do celu to szczęście a nie jego osiągnięcie ;)

 

ooooooooooooooooooooooooooo

Kilka pomysłów przede mną. I wiecie co? Nie boję się!Szkoda życia na wieczne „chciałbym, ale…”. Jeśli tak naprawdę czegoś chcesz, to zaczniesz to robić (niekoniecznie na poziomie mistrzowskim), i ważne, żebyś TY czuł się szczęśliwy z tego powodu NIE INNI.

Zawsze starajmy się sprostać swoim wymaganiom, a  nie  innych. Przyjmujmy krytykę z pokorą, wyciągajmy wnioski, idźmy do przodu! Życie jest kartką papieru i tylko od Ciebie zależy jaką powieść napiszesz ;)

I pamiętajcie: „Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia!”

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>