Marchewka, czy pączek?

Dodano 3 marca 2014, w Bez kategorii, przez CZARNAfrotka

I po tłustym czwartku.

No właśnie, jak tam u Was z przekąskami, słodyczami, cukrami we wszelakiej postaci? Piszę, o tym ponieważ mam już dość tych atakujących Nas zewsząd reklam typu, „zażyj tabletkę raz dziennie, schudnij nawet 10 kilo w miesiącu”. Oczywiście siedząc na tyłku i nic nie robiąc! Ha! Te tabletki potrafią zdziałać zatem jakieś cuda!…  ;). Ależ mnie to irytuje! Grrr! Szkoda żołądka, nerek na trucie się takimi paskudztwami. Bzdury! Zamiast tego powinni zrobić jakąś kampanię prozdrowotną „Ruch uzdrawia, leczy…” czy coś w tym stylu. No tak, a co z dietami? Moje zdanie może być kontrowersyjne ;), ale ja jestem przeciwna (oczywiście nie wliczając chorobliwie otyłych dla, których jedynym wyjściem na zrzucenie kilogramów natychmiast, jest dieta)

Jestem człowiekiem i chcę trochę pożyć na tym ziemskim padole z możliwością wykorzystania przyjemności jakie Nam ofiaruje. Mmm, jedzenie :). Jakie to przyjemne! Chodzi o zmianę trybu życia! Uważam, że należy jeść wszystko tylko z umiarem plus aktywnie spędzać czas! Jeść i spalać to co zjedliśmy. Proste. Im więcej zjem tym więcej muszę się poruszać. A jeśli jeszcze więcej chcę schudnąć, nie tylko spalić to co zjem, to jeszcze więcej się ruszam! Jednego dnia zjem całą czekoladę (milka truskawkowa, mniam), to przez następne kilka dni nie sięgam po słodycze! (okej, jedno małe ciasteczko…;)). Oczywiście codzienny ruch to podstawa! Raz zjem tłustego kotleta schabowego, to następnego dnia jem gotowanego kurczaka. Ludzie! Nie o to chodzi, żeby się katować! Wyobrażacie sobie do końca życia jeść marchwewkę??? Ja nie. Frustracja gwarantowana! Nie móc do końca swoich dni zjeść pysznego kawałku tortu, zasmażanej kapusty (hihi, kto lubi? ; P), makaronu z pysznym tłustym sosem, czy napić się pysznej, jakże kalorycznej cofee latte….Aaaaa..:/

Chodzi o świadomość. Jedzmy świadomie, ćwiczmy świadomie, świadomie dbajmy o swoje zdrowie. Życie będzie piękniejsze :). Lubię jeść zdrowo, ale nie pogardzę czymś zabójczo kalorycznym, słodkim i tłustym. Nie robię tego codziennie. Po co się katować „nie jedzeniem”? Lepiej się katować na sali fitness i siłowni, na bieżni czy w basenie, a jak to ktoś lubi to cóż to za katorga? ;) :) Ruch ma Nam wejść w nawyk, tak samo jak kontrola tego co jemy! „Aha, wczoraj był obiad u babci Jadzi, dzisiaj zjem ryż z warzywami, zaparzę zielonej herbaty i zjem jakieś owoce, pójdę na spacer…”

Życie jest zbyt krótkie, żeby aż tyle sobie odmawiać! Trzeba korzystać całymi garściami. Tak, garściami wyjadać pyszne orzeszki w mlecznej czekoladzie…Oj tam oj tam, od czasu do czasu ;).

Instruktorka fitness nie opycha się tylko sałatą ;)

Jeśli chcecie spalić swoje dzisiejsze małe grzeszki, wpadnijcie do mnie, poćwiczymy razem ;) a potem skoczymy na pyszną warzywno-owocową sałatkę na kolację, plus zaliczymy poranny basen :)

Czy wolicie siedzieć w domu i opychać się marchewką?

Ja wybieram pierwszą opcję:)

Wasza CzarnaFrotka